Aktualności

Próba oszustwa na legendę udaremniona w ostatniej chwili. Seniorka już czekała z przygotowaną gotówką

Data publikacji 26.03.2026

Połączenie telefoniczne z numerem stacjonarnym i historia, która miała wywołać strach i pośpiech - w ten sposób działają oszuści metodą na tzw. legendę. Do 69-letniej mieszkanki gminy Raciąż zadzwoniła kobieta, która twierdziła, że spowodowała wypadek i została zatrzymana. Po chwili rozmowę przejęła osoba podająca się za policjantkę. Plan był prosty: wywołać silne emocje i skłonić seniorkę do przekazania pieniędzy. Tym razem jednak do tego nie doszło, bo na miejscu pojawili się prawdziwi funkcjonariusze.

We wtorek, 24 marca 2026 r., na telefon stacjonarny 69-letniej mieszkanki gminy Raciąż zadzwoniła kobieta. Głos był wyraźny, jednak rozmówczyni brzmiała na zdenerwowaną. Bez przedstawienia się zaczęła opowiadać, że potrąciła kobietę na przejściu dla pieszych. Jak wynikało z jej relacji ona sama doznała lekkich obrażeń, a poszkodowana w znacznie poważniejszym stanie trafiła do szpitala. Dzwoniąca twierdziła też, że do zdarzenia doszło tego samego dnia i że została zatrzymana, przebywa w areszcie i potrzebuje pomocy.

69-latka nie była pewna, z kim rozmawia. Jednak w pierwszej chwili pomyślała, że może to być jej siostrzenica, co spowodowało, że się zdenerwowała. Po kilku zdaniach jej rozmówczyni powiedziała, że przekaże telefon „pani Komendant”. Do rozmowy włączyła się druga osoba, również kobieta, która przedstawiła się jako komendant Policji. Nie podała imienia, nazwiska ani jednostki, z której rzekomo dzwoni. Mówiła spokojnie, rzeczowo i prowadziła rozmowę tak, aby seniorka przede wszystkim słuchała i wykonywała polecenia.

Fałszywa policjantka przekonywała, że potrzebne są pieniądze, aby zatrzymana kobieta mogła wyjść z aresztu. Nie wskazała konkretnej kwoty. Zamiast tego zaczęła wypytywać ile pieniędzy 69-latka ma w domu. Gdy usłyszała, że chodzi o kilkadziesiąt tysięcy złotych, dopytywała jeszcze o biżuterię i inne wartościowe rzeczy. Następnie poleciła, aby seniorka włożyła gotówkę do reklamówki. Zapowiedziała, że ktoś przyjedzie po pieniądze pod wskazany adres i wtedy należy je przekazać.

W rozmowie nie padły szczegóły dotyczące osoby, która miałaby odebrać pieniądze. Nie podano, kiedy dokładnie ma przyjechać ani jakim samochodem. Mimo to 69-latka, będąc pod silnym wpływem emocji i przekonana, że pomaga bliskiej osobie, przygotowała pieniądze i czekała. O całej sytuacji nikomu nie powiedziała.

Po kilkudziesięciu minutach telefon zadzwonił ponownie. Seniorka rozpoznała ten sam głos. Kobieta zapytała, czy pieniądze są już gotowe. Po potwierdzeniu poleciła, aby wyjść przed dom z reklamówką i czekać na osobę, która ją odbierze. Po chwili rozmowa się zakończyła.

W tym samym czasie policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Płońsku oraz funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Raciążu uzyskali informację, że może dojść do próby oszustwa. 

Gdy dotarli na miejsce przed dom wyszła seniorka trzymająca reklamówkę z pieniędzmi. Widząc radiowóz początkowo sądziła, że przyjechali oni po odbiór gotówki zgodnie z poleceniem z telefonu. Szybko jednak okazało się, że ma do czynienia z prawdziwymi policjantami, którzy przyjechali zapobiec przestępstwu. Mundurowi ustalili, że osoba, która miała odebrać gotówkę, prawdopodobnie z tego zrezygnowała. 

Przypominamy. Sprawcy bardzo często wykorzystują podobny scenariusz. Dzwonią na telefon stacjonarny lub komórkowy i przedstawiają dramatyczną historię. Najczęściej chodzi o rzekomy wypadek, zatrzymanie przez Policję albo pilną potrzebę przekazania pieniędzy, aby pomóc bliskiej osobie. Celem jest wywołanie silnych emocji i ograniczenie czasu na spokojne sprawdzenie informacji.

Warto pamiętać, że prawdziwi policjanci nigdy nie proszą o przekazywanie pieniędzy ani kosztowności. Nie ma też możliwości "wykupienia" kogoś z policyjnego aresztu. Funkcjonariusze nie dzwonią w takich sprawach i nie polecają przygotowywania gotówki do odbioru. Jeśli ktoś podaje się przez telefon za funkcjonariusza Policji i żąda pieniędzy, to próba oszustwa.

Apelujemy także do rodzin seniorów, aby rozmawiać z bliskimi o takich metodach działania przestępców. Często to właśnie osoby starsze są wybierane przez oszustów, ponieważ korzystają z telefonów stacjonarnych i w pierwszej chwili mogą uwierzyć w dramatyczną historię przekazywaną przez rozmówcę.

W tym przypadku szybka reakcja policjantów sprawiła, że próba oszustwa zakończyła się niepowodzeniem. Jednak podobne telefony wciąż się zdarzają. Dlatego każdą podejrzaną rozmowę warto potraktować jako sygnał ostrzegawczy i nie podejmować żadnych decyzji pod wpływem emocji.

(KWP w Radomiu / mw)

Powrót na górę strony